Być, nie bywać. Social commerce po nowemu

  • Jak pandemia COVID-19 wpływa na social commerce i czy warto spodziewać się, że zmiany zostaną z nami na dłużej?
  • Jak sklepy stacjonarne, dzięki wykorzystaniu social commerce, mogą sprostać oczekiwaniom klientów tu i teraz?
  • Co zrobić, aby w pełni wykorzystać potencjał mediów społecznościowych w zależności od wymiaru i oczekiwanego rezultatu?
ECOM_17_15.jpg

O tym, że pandemia koronawirusa całkowicie zmieniła współczesną gospodarkę, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Szybkość rozprzestrzeniania się wirusa jest niemal wprost proporcjonalna do szybkości zmian, jakie w jej wyniku zachodziły na rynku, zwłaszcza tym internetowym. W niektórych przypadkach zmiany, będące pokłosiem koronawirusa, z pewnością będą tylko chwilowe, ale w innych, z dużym prawdopodobieństwem zostaną z nami na dłużej. Właśnie na taki scenariusz liczymy myśląc o social commerce.

Rekordowy wzrost rynku e-commerce

E-commerce to jedna z tych branż, która na pandemii oraz wprowadzanych w jej wyniku restrykcjach całkiem sporo zyskała. Jak bowiem wynika z danych zawartych w najnowszym raporcie PMR „Handel internetowy w Polsce 2020. Analiza i prognoza rozwoju rynku e-commerce na lata 2020-2025”, rok 2020 będzie dla polskiego rynku e-commerce rokiem najwyższych od kilkunastu lat wzrostów. Jeśli dodatkowo dodamy do tego niskie prognozy dla sprzedaży detalicznej, szybko okaże się, że udział sprzedaży internetowej w rynku znacząco wzrośnie.

Nie powinno to jednak nikogo dziwić. Poziom konsumpcjonizmu, jaki osiągnęliśmy jako społeczeństwo jest naprawdę wysoki. Lubimy kupować. To właśnie dzięki temu, przed nastaniem pandemii gospodarka miała się tak dobrze. Można by rzec, że „jest popyt, jest podaż”. No właśnie. Tak rozpędzonej maszyny nie można jednak powstrzymać. Przyzwyczajeni do zakupów ludzie wraz z zamknięciem galerii handlowych wcale nie zmienili swoich nawyków – po prostu przenieśli się do sieci. To samo musieli więc zrobić przedsiębiorcy – w myśl zasady mówiącej, że trzeba być tam, gdzie są nasi klienci.

Sklepy internetowe zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Nie wszystkich sprzedawców było jednak stać na wdrożenie tak zaawansowanych rozwiązań. Nie wszyscy też, najzwyczajniej w świecie, mieli na to czas. Postawienie sklepu, uzupełnienie asortymentu, a wreszcie nauka jego poprawnej obsługi zajmuje tygodnie, a czasem nawet miesiące (w zależności od stopnia skomplikowania wybranego systemu). Tymczasem właściciele sklepów stacjonarnych potrzebowali rozwiązań, które byłyby w stanie sprostać ich oczekiwaniom tu i teraz. I właśnie w ten sposób wielu z nich zwróciło się w stronę social commerce.

Handel społecznościowy, czyli co?

Social commerce, inaczej zwany także social sellingiem, to odłam e-commerce, polegający na sprzedaży produktów lub usług poprzez media społecznościowe. Termin ten po raz pierwszy został wprowadzony przez Yahoo! w 2005 roku i od tamtej pory z każdym rokiem coraz prężniej pracuje na swą renomę.

Idąc za doktorem Paulem Marsdenem – psychologiem konsumentów – wyróżnić możemy 6 głównych wymiarów social commerce (tabela 1).

Każdy z nich działa trochę inaczej, a co za tym idzie, aktywizuje trochę inną grupę klientów. Właśnie dlatego połączenie i wykorzystanie ich wszystkich daje najbardziej imponujące rezultaty. Należy jednak przy tym pamiętać, że działalność marki w każdym z obszarów – nie tylko tych opisanych w tabeli, związanych z social commerce, ale również i wszystkich pozostałych, powinna być spójna i ukierunkowana przede wszystkim na klienta.

Siła social sellingu

Social media towarzyszą nam cały czas – zdecydowana większość ludzi ma je nieustannie przy sobie, dzięki zainstalowanym w telefonach aplikacjom. Jak pokazują badania, w 2019 roku, na portalach społecznościowych każdego dnia spędzaliśmy średnio 2 godziny i 23 minuty, z czego najwięcej, bo aż 58 minut dziennie, poświęcaliśmy na samego Facebooka1.

Według statystyk przygotowanych przez wyspecjalizowaną w obszarze Social Media firmę NapoleonCat, tylko z Facebooka w Polsce korzysta obecnie ponad 16 milionów użytkowników. Do tego dochodzi Messenger, którego społeczność liczy sobie 11 milionów oraz Instagram, docierający obecnie do 6 milionów ludzi. Oprócz tych, opisanych powyżej, mediów społecznościowych tak zwanego głównego nurtu, coraz większą popularnością cieszą się także Pinterest, YouTube, Snapchat, czy dopiero wschodząca na polskim niebie gwiazda – TikTok.

Użytkownicy wszystkich tych platform stanowią naprawdę dużą, zróżnicowaną grupę docelową, dlatego zupełnie naturalne było to, że prędzej czy później wykorzystają one swój sprzedażowy potencjał.

Gdy w 2016 roku Facebook wprowadził opcję „sklep”, a następnie w 2017 roku zaoferował również „marketplace” mieliśmy do czynienia z prawdziwą burzą w szklance wody, a użytkownicy portalu niemal natychmiast podzielili się na zwolenników i przeciwników owych rozwiązań. Dziś, po upływie kilku lat, nie są one już dla nikogo żadną nowością. Do tej pory nie budziły już też większych emocji.

Wszystko odmieniło się jednak za sprawą pandemii, która wywróciła cały świat handlu (i nie tylko) do góry nogami i sprawiła, że social selling wkroczył w nowy wymiar, a przedsiębiorstwa ponownie odkryły jego potencjał. Do najpopularniejszych social commerce’owych platform niewątpliwie należą dziś Facebook, Instagram oraz Pinterest. Jak wygląda sprzedaż na każdym z tych portali?

Wykorzystałeś swój limit bezpłatnych treści

Pozostałe 54% artykułu dostępne jest dla zalogowanych użytkowników portalu. Zaloguj się, albo wybierz plan abonamentowy.

Wybierz abonament już od 83 zł miesięcznie Pokaż abonament
Dwutygodniowy dostęp bez zobowiązań Wybieram

Abonament już od 83 zł miesięcznie

Dwutygodniowy dostęp bez zobowiązań

Pełen dostęp do wszystkich treści portalu
to koszt 83 zł miesięcznie
przy jednorazowej płatności za rok

WYBIERAM

Dwutygodniowy dostęp do wszystkich treści
portalu za 99 zł netto, które odliczymy od ceny
regularnej przy przedłużeniu abonamentu

WYBIERAM

Pełen dostęp do wszystkich treści portalu
to koszt 83 zł miesięcznie
przy jednorazowej płatności za rok

Dwutygodniowy dostęp do wszystkich treści
portalu za 99 zł netto, które odliczymy od ceny
regularnej przy przedłużeniu abonamentu

WYBIERAM